OPOWIEMY WAM TĄ HISTORIĘ…
Dlaczego tworzymy Fundację Zdejmij Różowe Okulary?
Magdalena- Jestem przekonana, że każda inicjatywa, która ma sens, rodzi się z osobistego doświadczenia i głębokiej potrzeby serca. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam, dlaczego powstaje Fundacja Zdejmij Różowe Okulary i jak wyglądała moja droga do tego miejsca.
Jedną część tej opowieści już znacie — to była moja nieturystyczna podróż na Madagaskar i do Zambii. To nie były wakacje, to była konfrontacja z rzeczywistością, której nie oddadzą żadne słowa, filmy czy zdjęcia. Trzeba ją przeżyć, by zrozumieć. Choroby, skrajne ubóstwo, brak wody i prądu — rzeczy, z którymi my, w Europie, nie musimy się mierzyć na co dzień. Tam opieka zdrowotna, szkoła, czysta woda, prąd czy własny dom to luksus, nie codzienność. Spotkałam ludzi z całego świata, którzy poświęcili swoje życie, by nieść pomoc właśnie tam. Czy ja poświęcę swoje życie na taką pomoc? Pewnie nie, ale mogę zrobić coś innego — stać się częścią organizmu, który taką pomoc wspiera, razem z Wami.
I jeszcze jedna ważna sprawa. Czasem nie trzeba szukać daleko, by dostrzec tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy, tuż obok nas – mam na myśli dzieci w ośrodkach wsparcia, często interwencyjnych, które zamiast na chwilę, zostają tam na dłużej… czasem bardzo długo, a nawet prawie „na zawsze”.
Choć z zewnątrz może się wydawać, że mają całkiem dobrze, to właśnie im najbardziej brakuje specjalistycznej terapii, która pomogłaby im się rozwijać. Większość z tych dzieci zmaga się z trudnymi zaburzeniami – odpowiednie wsparcie mogłoby otworzyć przed nimi szansę na lepsze życie. Na nadzieję, że kiedyś, jeśli nie wrócą do własnych rodzin, ktoś je pokocha i zechce przyjąć do swojego domu. Pamiętajmy więc też o tych, którzy są najbliżej nas. Czasem wystarczy tylko odrobina wrażliwości, by zmienić czyjeś życie.
Druga część tej historii jest już osobista i dla mnie równie ważna. Uświadomiłam sobie, że jeszcze kilka dekad temu — a już wkrótce będzie cały wiek — moi najbliżsi także doświadczali skrajnej biedy, głodu i wojny. Ich losy nie różniły się wiele od tego, co zobaczyłam w Afryce. Myślę tutaj o moich dziadkach, którzy dorastali w czasie wojny. Ich opowieści z tamtego okresu były smutne …— dziś, gdy do nich wracam, budzą we mnie te same emocje, które towarzyszyły mi w Afryce. W Europie, w Polsce też było strasznie i to jeszcze nie tak dawno temu… Czasem w niektórych miejscach wciąż jest strasznie.
Po dziadkach zostało mi niewiele materialnych pamiątek — pierścionek i zestaw kawowy. Po śmierci mojej babci, ostatniej z dziadkowych seniorów, otrzymałam skromny spadek, niewielki jak na dzisiejsze czasy. Połowę tej kwoty przeznaczyłam na spełnienie mojego małego marzenia, które daje mi wytchnienie, gdy tego potrzebuję. Drugą połowę inwestuję w coś, co — mam nadzieję — przetrwa dłużej niż jakakolwiek rzecz: w Fundację Zdejmij Różowe Okulary.
Dedykuję ją moim babciom- Halince i Józefie, oraz dziadkom — Bronkowi i Jerzemu. Dla ich pamięci, dla lepszej przyszłości innych.
Zapraszam Was do wspólnej drogi!